Ostatnie dni, godziny i chwile oczekiwania na Boże Narodzenie.
Na ten właśnie moment otrzymujemy Słowo o Józefie, który najbliżej towarzyszył Maryi w oczekiwaniu:
„Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi… bo z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło.” Mt 1,20
Jesteś Wolnym!
W słowach „Józefie, synu Dawida” wybrzmiewa ogromny szacunek Boga do Józefa – do człowieka. Syn Dawida, syn króla… do kogo zwraca się Anioł? Do człowiek wolnego i mającego prawo decydować o sobie. Brzmi to jak: „Józefie, szanuję Twoja wolność, samodzielność i wrażliwość. Masz prawo do obaw i lęków, masz prawo wybierać swoją drogę sam i nic, w tym do czego Cię zaprasza Bóg, nie wydarzy się bez Twojej zgody. Wcześniej Ewangelista nazywa Józefa człowiekiem Sprawiedliwym – to znaczy żyjącym w przyjaźni z Bogiem. To jest taka relacja, w której Bóg widząc nas szukających Go w małych, codziennych sprawach, podnosi nas do godności Przyjaciela. Wiedząc najlepiej kim każdy z nas jest, jak i czym żyje, wybiera nas na swoich Przyjaciół, czyli tych z którymi chce dzielić najgłębsze aspekty naszego życia.
Nie bój się!
Po pozdrowieniu Józef od razu słyszy: „nie bój się”! Bóg nie chce dla nas lęku. Jesteśmy wszyscy dziećmi króla, domownikami Boga i nie ma żadnego wystarczającego powodu, który ma prawo napełnić nas lękiem. Tylko dlaczego tyle tego lęku w nas? Bo to jedna ze śmiercionośnych broni szatana, który właśnie w taki sposób oszukuje nas najskuteczniej.
Bóg dobrze wie, z czym się borykamy, dlatego od wieków woła „Nie lękaj się …, bo jestem z tobą, by cię chronić” Jr 1,8
Może w tym czasie szczególnie warto pomyśleć, czego tak naprawdę się boję, jaki lęk wypełnia moją duszą, po to żeby zrozumieć gdzie we mnie narodzenie Boga jest najbardziej potrzebne. Nie możemy pozwolić, by zwyciężał w nas strach — zwłaszcza ten przed drogą, która poprowadzi mnie do lepszego poznania Boga. Nawet jeśli ta droga „tu i teraz” wygląda „nieciekawie”… a tak prawdopodobnie wyglądała sytuacja Maryi i Józefa w tamtym czasie. Józef, rozeznający zgodnie z Torą (Bożym Prawem) znał wszystkie konsekwencje sytuacji w jakiej jest Maryja. Jako Sprawiedliwy przed Bogiem, na pewno rozeznając na modlitwie podjął decyzję o „oddaleniu”. Czy oddaleniu Maryi czy oddaleniu się od misterium, które przekracza wszelkie oczekiwania? Decyzja od „oddaleniu nie” nie przyniosła mu pokoju, wciąż tkwi w „nocy”, która była potrzebna, żeby dostrzec światło, które przychodzi w słowach:
„Nie bój się, bo z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło!”
Uderzające jest to, że Józef nie dyskutuje, nie zadaje pytań, nie upewnia się, że dobrze usłyszał … bo Przyjaciel Boga wie… kiedy szkoda czasu na dywagacje – po prostu działa.
Już się nie boi! „Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie” Mt 1,24, a wraz z Nią przyjmuje samego Boga. Któż by się spodziewał takiego obrotu sprawy?
Bóg jest większy od każdego problemu, lęku i nawet marzenia… jest największy.
Tu i teraz, w rzeczywistości, w której jesteśmy, przecież mówi to do Ciebie i do mnie: „Nie bój się”… przyjąć Chrystusa – nie oddalaj się od Tego, który chce narodzić się właśnie w Tobie: w tych relacjach, które Cię zniewalają, w problemach, które okrywają Cię zasłoną „nocy”, a może w beznadziei, która obezwładnia Cię strachem. To wszystko jest potrzebne, żebyśmy doświadczyli naprawdę, że to On jest jedyną prawdziwą miłością, czułością i mocą. Tylko On uczyni rzeczy, których nikt się nie spodziewa, bo nikt nie jest w stanie wyobrazić sobie tego, co przygotował Bóg dla tych, którzy Go miłują.
Nie uciekaj!
Józef, przyjmując Maryję, przyjmuje to co poczęło się z Ducha Świętego. A „Owocem …Ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. Przeciw takim [cnotom] nie ma Prawa” Ga 5,22-23
Józef dosłownie, rzeczywiście i bez precedensu nie ucieka, nie oddala się ale przyjmuje samego Boga. Przecież każdy z nas, naśladując Józefa i Maryję, może przyjmować Boga codziennie w sercu.
Nie straćmy tych ostatnich chwil oczekiwania, ale w wolności i bez lęku rozeznawajmy gdzie najbardziej brakuje nam gotowości i decyzji, żeby nie „oddalić” się po raz kolejny ale przyjąć całym sobą Boga, który przychodzi z mocą!.


