
Na początku Wielkiego Postu Kościół daje nam Słowo o wypróbowaniu, bo jest to czas ascezy rozumianej jako ćwiczenie — zaprawianie się do drogi powrotnej do Raju.
Szczególnie wymowne jest zestawienie dwóch dialogów z szatanem: rozmowy Ewy w Raju oraz kuszenia Chrystusa na pustyni (Rdz 3,1–6; Mt 4,1–11). W obu przypadkach przeciwnik stosuje tę samą metodę, to wskazówka dla nas, kiedy w naszym życiu powinno zapalić się „czerwone światło”.
- Pragnienia ciała: „owoc dobry do jedzenia” oraz „chleb” dla głodnego.
- Pragnienia oczu: „owoc był rozkoszą dla oczu” oraz „pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych”.
- Pycha i ambicja: „drzewo poznania dobra i zła” oraz „skocz! Jesteś Synem Bożym”.
Ewa, żyjąca w obfitości Edenu, (gdzie wszystko, co Bóg stworzył, było dobre) nie potrafi oprzeć się pokusie i nie przechodzi próby. Jezus natomiast, po czterdziestu dniach postu, głodny i wyczerpany, zwycięża każdą z trzech pokus bez chwili wahania, jakby niesiony mocą Słowa Bożego.
Święty Paweł w Liście do Rzymian (5,12–19) potwierdza tą wielką siłę, nieograniczoną moc i znaczenie zwycięstwa Chrystusa:
„Jeżeli przestępstwo jednego sprowadziło na wszystkich śmierć, to o ileż obficiej spłynęła na nich wszystkich łaska i dar Boży, udzielony przez jednego człowieka – Jezusa Chrystusa”.
Prawda i kłamstwo – Dobro i zło
Druga myśl dotyczy samego grzechu pierworodnego. Bóg, stwarzając człowieka na swój obraz, obdarzył go intelektem — zdolnością doskonałego poznania prawdy i fałszu. Dobro i zło to kategorie moralne, nie ontologiczne. Człowiek ukierunkowany na prawdę nie znał zła i nie potrzebował rozróżniać dobra od zła. Wszystko, co Bóg stworzył, było dobre, a człowiek żyjący w Jego bliskości był przeniknięty prawdą i wolnością.
Po akcie nieposłuszeństwa człowiek jakby sam pozbawił się części tego poznania. Został pochłonięty koniecznością uczenia się, co jest właściwe, a co nie. Ta część naszego intelektu, porażona grzechem, często zajmuje się dużo bardziej moralnością niż Prawdą. Zaczynamy szukać dobra, unikać zła, wstydzić się nagiej prawdy o sobie, a w rezultacie spalać się w walce ze sobą. W takim stanie szatan może nas nieustannie kąsać, bo skupiając się na moralnych zmaganiach, tracimy z oczu poznanie Prawdy.
Człowiek chodzący w obecności Boga przestaje myśleć kategoriami dobra i zła — bo zło nie jest jego rzeczywistością. Ważniejsze staje się szukanie Prawdy, szukanie drogi, która prowadzi do głębszego poznania Boga. Już samo to poszukiwanie zmienia sposób patrzenia na świat i uwalnia od ciężaru prawa oraz nieustannego „boksowania się” z moralnością.
Chrystus nie nazwał siebie „Dobrym”. Nazwał siebie Drogą, Prawdą i Życiem. Ta Prawda już pokonała szatana, zwyciężyła i dała nam wolność do życia w obfitości. My tylko mamy to przyjąć, uwierzyć i współpracować z Łaską, reszta już załatwiona.


