Będziesz tryskającym źródłem
Jezus i Samarytanka… upał, zmęczenie, szczere pole i Jakubowa studnia…
W tamtej kulturze to spotkanie było co najmniej dwuznaczne. Sama obecność Kobiety w tym miejscu mówi wiele: bez wody nie może żyć, ale idzie po nią w najtrudniejszej porze dnia. Historia rodzinna nie daje powodów do dumy, a to, co spotyka ją od ludzi, wśród których żyje, każe jej ich unikać. Ta samotna, niemal niewidoczna Kobieta, spragniona miłości i szukająca Prawdy staje się źródłem Wody Żywej. Tak jest, bo nawet jeżeli nikt jej nie dostrzega, Bóg nie traci jej z oczu.
Spotkanie u źródła
Jezus doskonale prowadzi to spotkanie.
On jest sam przy studni, bo gdyby był z uczniami – ona nigdy nie odważyłaby się tam podejść.
Prosi ją o wodę, bo ona sama nigdy nie zaczęłaby z Nim rozmowy.
Przywołuje obraz wody, bo w takie sposób natychmiast przemawia do jej wyobraźni i porusza najgłębsze pragnienia.
Daj mi tej wody!
Kobieta szuka Boga, dlatego natychmiast rozpoznaje Proroka. To co mówi, jest niesamowite… Jej historia – pięciu mężów i obecny nieślubny związek – teraz nie mają znaczenia… W takiej chwili, obnażenia prawdy – ona koncentruje się na okazji do znalezienia Boga… Kto z nas, zawstydzony grzechami przeszłości, nie próbowałby najpierw jakoś wyjaśniać, usprawiedliwiać się i odwrócić złe wrażeniem, jakie może wywrzeć…
Dla niej to nie ma znaczenia… bo to nie ma znaczenia dla Niego…
Dla Niej znacznie ma to, jak Bogu doskonale oddawać chwałę oddać – to jest temat!
Ożywczy zdrój
Ich spotkanie wchodzi na inny wymiar. Nie wszystko musi być wypowiedziane słowami – rozumieją prawdy wyrażone pomiędzy nimi. Tu już Chrystus mówi do jej serca, bo o niej wie wszystko – dużo więcej niż ludzie, z którymi żyła na co dzień. On zna ją naprawdę i wie, że właśnie ona, doświadczona swoją historią, jest idealnym uczniem, staje się zdrojem ożywczym, który doskonale rozleje Dobrą Nowinę… W swojej autentyczności zrobi to skuteczniej niż uczniowie chodzący za Nim każdego dnia.
Właśnie taka – prawdziwa zapala serca … Bo komu wiele darowano, ten tylko umie bardzo ukochać – niemalże oszaleć z miłości i drzeć się na całe gardło, że powstał Prorok między nami.
Ona nie dbała o to, co traci, bo poza tym Spotkaniem, nie ma nic czego warto byłoby nie stracić. Nie zakopuje tego w swoim sercu, bo tryskającego zdroju nie da się zakopać. Głosi z mocą, choć bez studiów teologicznych i setek przeczytanych książek. To nic… bo to nie jest jej własna wiadomości i nie siebie w niej ogłasza, ale Ducha Świętego, którego Słowo działa samo… my tylko mamy chcieć je nieść. „Jeden sieje, a drugi zbiera”.
Niesamowita historia… żeby tylko okazała się naszą…



